Badanie włosów

Testy na zawartość narkotyków można przeprowadzać na próbkach dosłownie każdej tkanki organizmu i chociaż najwięk­szą popularnością cieszą się badania krwi i moczu, możliwe jest także badanie włosów. Oczywiście wielu moich pacjentów martwi się perspektywą takich badań i to nie bez przyczyny. Włos o długości 10 centymetrów pozostaje na głowie przez 10 miesięcy. Dłuższe włosy mogą tam pozostawać przez całe lata. Zatem o ile większość narkotyków ulega eliminacji z or­ganizmu w ciągu kilku dni (lub w ciągu miesiąca, w przypadku „trawki”), o tyle włosy mogą teoretycznie ujawniać przygody z fajeczką, które miały miejsce jeszcze w okresie studiów.

Każdy włos zbudowany jest z wewnętrznej warstwy, zwanej korą, oraz ze znajdującej się na zewnątrz powłoczki ochrania­jącej korę. Toksyny odkładają się w warstwie wewnętrznej, czyli korze, proporcjonalnie do stężeń w krwiobiegu. Za po­mocą badania włosów można wykryć większość narkotyków, w tym marihuanę, metamfetaminę, kokainę, opiaty oraz LSD.

Badanie włosów jest najskuteczniejszym testem w wykry­waniu przewlekłego zażywania narkotyków, ponieważ w ciągu kilku dni sporadycznego ich przyjmowania w cienkiej warstwie kory mogą odłożyć się jedynie nieznaczne ilości narkotyków. Jeżeli ktoś zażył kokainę na przyjęciu urodzinowym przed sześcioma miesiącami, a od tego czasu był „czysty”, badanie włosów prawdopodobnie nie wykaże jednorazowego użycia. Z drugiej strony, zwyczaj codziennego zażywania narkotyku spowoduje dodatni wynik testu, nawet w razie jego odstawie­nia kilka miesięcy wcześniej.

Według moich doświadczeń pracodawcy rzadko przeprowa­dzają badania włosów, ponieważ są czasochłonne, kosztowne (dziesięciokrotnie bardziej niż badanie moczu) i nie dotyczą problemów, które nurtują większość firm. Firmy te przepro­wadzają badania na obecność narkotyków nie dlatego, że ich kierownictwo obchodzi to, czy ktoś palił „trawkę” na studiach, ale dlatego, że chce ono mieć pewność, że zatrudnieni nie będą opuszczać pracy, sprzeniewierzać funduszy, aby opłacić swój nałóg, rozbijać samochodów współpracowników na parkingu lub tracić okazji do intratnych interesów, ponieważ będą zbyt odurzeni, aby dbać o dobre wykonywanie obowiązków. Proste badanie moczu jest tanim sposobem uzyskania odpowiedzi na te pytania, wobec czego wybór większości pracodawców pada właśnie na nie.

Oczywiście niektóre firmy opłacają koszty badania włosów. Pewien mój znajomy musiał przeprowadzić takie badania, po­nieważ był członkiem załogi jachtu, zaś firma chciała mieć pewność, że osoby płynące 45-metrową jednostką nie zażywa­ły i nie będą zażywać narkotyków. Czasami można spotkać się z badaniem włosów w sądzie podczas rozpraw rozwodowych lub o przyznanie praw do opieki nad dzieckiem, procesów o bezprawne zwolnienie z pracy, o warunkowe zwolnienie z więzienia lub w sprawach kryminalnych, a także podczas rozpraw z powództwa cywilnego. Jednak jeżeli ktoś nie da istotnych powodów do podejrzeń o zażywanie narkotyków albo nie stara się o objęcie funkcji wiążącej się z dużą odpo­wiedzialnością, na przykład w organach ścigania, opiece zdro­wotnej lub na niektórych kierowniczych stanowiskach, praw­dopodobnie nie będzie musiał rwać sobie włosów z głowy, aby dostarczyć materiału do badań.

Wysłuchiwałem najróżniejszych powodów, jakie podają ludzie, chcąc wyjaśnić niekorzystny wynik badania włosów, ale najczęściej powtarza się stwierdzenie, że narkotyk zawarty w próbce pochodzi ze środowiska. Na pierwszy rzut oka wyglą­da to prawdopodobnie: nasze głowy są wystawione na wpływy środowiska codziennie, zaś mocz i krew – nie. Jeżeli sąsiad nałogowo pali crack, śladowe ilości tej substancji teoretycznie mogą pojawić się we włosach.

Jednakże ludzie, którzy wykosztowują się na badania wło­sów, są mądrzejsi niż owe tłumaczenia. Laboranci wielokrot­nie przepłukują włosy, badając popłuczyny na zawartość nar­kotyków. Kiedy popłuczyny już nie zawierają ich domieszek, analitycy przeprowadzają enzymatyczne trawienie włosów i badają je, aby sprawdzić, jakie narkotyki są zawarte we­wnątrz kory. Znajdujące się wewnątrz włosa substancje z całą pewnością pochodzą z krwiobiegu, zatem na wyjaśnieniu typu „ktoś upuścił mi na głowę LSD” daleko się nie zajedzie.

Z drugiej strony, wykonujący badania laboranci przyznają, że niektóre działania, jakim poddajemy włosy, mogą zaciemniać dodatnie wyniki testów. Na przykład środek do rozjaśniania włosów, woda utleniona i szampon przeciwko wszawicy mogą maskować obecność marihuany we włosach. Woda utleniona może także ukrywać zawartość ecstasy lub pochodnych me­tamfetaminy, zaś środki do trwałej ondulacji lub prostowania włosów mogą zaciemniać wyniki testu na obecność kokainy i opiatów. Wszystkie te czynniki mogą powodować ujemne lub niejednoznaczne rezultaty testów w sytuacji, gdy wyniki bada­nej osoby powinny być dodatnie.

Jednak jeżeli nie zażywasz narkotyków, nie musisz się mar­twić, że coś spowoduje krzyżową reakcję i fałszywie dodatni wynik badania włosów. Nieważne, jak bardzo lubisz świątecz­ne makowce: jedyna rzecz, która mogłaby spowodować nie­korzystny wynik testu, to nałóg zażywania niedozwolonych narkotyków.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.